Zwierzenia hipohondryka.
Własnie kończę doroczne obchody dnia choroby.
Regularnie, co roku przechodzę coś w stylu przeziębienia.
Ból gardła - ból głowy - temperatura - kaszel - smarkanie...
Jestem juz na kaszlu i smarkaniu... odechciewa sie jesieni...
W ramach walki z depresją - wyjście na koncert.
W recenzji czytamy:
Ich muzykę opisuje dobrze słowo "noir", a utwory wypełnia ciemna strona życia: rozpacz, depresja, melancholia, wyalienowanie, poczucie winy, brak iluzji, cynizm, pesymizm, mizantropia, zgnilizna moralna, zło, paranoja, egzystencjalizm i beznadziejna miłość.
Czyli jak dla mnie - idealnie :)
Zaspół starszych panów, świetnie zagrał w Rockerze. Takiego czegoś najlepiej sie słucha w okolicy baru.
Nick Cave, Tom Waits, Cake, Pink Floyd - rzężąca gitara, kontrabas, trąbka i klimat pachnący Chandlerem.
Miło, przytulnie i ponuro.
jak ktos chce posłuchac paru piosenek - klikamy w pierwszy obrazek.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz