piątek, 14 września 2012

Czas zapierdala

Tak.. nawet, nie biegnie.. nawet nie leci .. on po prostu popyla....

Szybciej to idzie niż jest możliwość wpisywania postów na blogu.

Niedawno 41 lat minęło.. wory pod oczami co raz większe,  ale nie było nawet czasu sie zastanawiać.
Poszło łatwiej niż 40tka...   chyba juz z górki?

No ale psychicznie jeszcze się nie poddaje - choć wrzesień mocno się stara zetrzeć usmiech z mojej gęby :)




Potem imieniny...  spędzone w hotelu, grając w karty z plutonowym "Ostrym"  i pijąc żółądkową - przegrałem wszystkie partie. (Schachen, Konwój, Neuroshima - prawie wszystko w plecy - dół)

Ogólnie cały czas pośpiech, w drodze, pociągi, autobusy i tramwaje...
Nic nie wychodzi, żadne puzzle nie pasują do siebie, wszyscy się spóźniają, wszystko się psuje.
Tryby nie trybią.

Takie mam wrazenie, że ten wrzesień jakiś do tyłu jest.
Wszystko pod górę i wiatr w oczy.

nie żebym jakoś narzekał... 

aha ...  aparat mi się zepsuł (poszedł do gwarancyjnej - ku pamięci 10tego) ... zostaje więc tylko aj-fon.

widoki:
Skoki o tyczce na placu Lotników
Na żywo to nawet ciekawe było.
Ciągle miałem wrażenie, że ktos się paskudnie nadzieje na tą tyczkę, lub spadnie obok materaca nadziewając się na płot, albo kamerę... 

i murzyn tez skakał... 



W czasie podróży służbowych miałem okazje zobaczyć wschód słońca...



aha..  jazda naszą piekną, niedokończoną autostradą to 54PLN na bramkach zostawione...

a przez okno pociągu... 







arrgghh...  zapomniałem kluczyków od wozu... powrót do domu tramwajem.
Fuk dis szit... nadal pod górę :D


aha...  A jutro do Wałcza... ANAKONDA 12.... do baraków...  praca w weekend... 12h zmiany...  ćwiczenia... zapach wojskowych skarpet ....
I love this game !!!

 WAKE ME UP WHEN SEPTEMBER ENDS
Green day!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz