czwartek, 27 października 2011

Roboty domowe

Ah .. nareszcie jakies wydarzenie, odbiegające od codziennej rutyny.
Dziewczyny uznały, że kabina prysznicowa jest ponizej standartu i trzeba nam nowej.
Po krótkim oporze - uległem. Opór jest bezcelowy, chyba że zalezy nam na opinii dusigrosza, żyda, konserwatysty, lenia, nieudacznika i marudy :))

Zrobienie czegoś własnymi lewymi rękami zawsze napawa mnie dumą.. czy to zlew przepchać, czy wbić gwóźdź, powiesic obrazek - zawsze to jakiś argument, że jednak możesz się na coś przydać i wciąż nalezeć do rodziny bez piętna darmozjada.

Long story short - montaż trwał dwa dni, grubych słów leciało co niemiara,
zmęczyłem się jak pies, spociłem się, w naszej klaustrofobicznej łazieneczce - ale sie udało. Looks good.
Ciekawe jak długo wytrzyma :D

Parę makabrycznych zdjęć!
niestety sama kabina nie załapała się jako główny obiekt :)



2 komentarze: