czwartek, 17 lutego 2011

Walentyny u Krystyny

Miałem okazje zabawic się na "zabawie walentynkowej"
Wprawdzie zdjęcia przedstawiają niezły szoł, to tak naprawde było SŁABO :)
Wesele w wersji mini.
Muzyka w aranżacjach na keyboard o dźwięku akordeonu.
Repertuar faktycznie weselny, "żono moja", "wolność i swoboda", budka suflera i inne szlagiery sprzed 30 i więcej lat.
Brakowało tylko oczepin.
Można było wytrzymać jeśli się zmruzyło nieco oczy i traktowało się to z dystansem...
Dystans niestety kosztował ponad stówe od łebka plus własne paliwo rakietowe.

coś bym pozytywnego napisał... ale poza towarzystwem, to mi nic nie przychodzi :D



1 komentarz:

  1. muzyka rzeczywiście nie była dobra..
    ale dla nas ogółem wieczór całkiem fajnie wypadł;)

    OdpowiedzUsuń