środa, 19 maja 2010

Międzywodzie 2010


Ok Koszałek-Opałek odnotowuje - weekend w Międzywodziu.
Wycieczka zakładowa.
Zimno i mrzawkowo i wietrznie.
Międzywodzie o tej porze roku jest dosłownie zabite dechami.

Osrodek wczasowy pamięta lepsze czasy.
Na dansingu największym szlagierem jest "Żono moja" i "Czarne oczy"
Autobus i okolica usłana mnóstwem dzieci, z reguły krzyczących.

No ale... Whisky, dobre towarzystwo, dobre żarcie, gry (kolejność przypadkowa ;))- to pomaga przetrwać takie trudne chwile :)
Podsumowując było naprawdę nieźle :D



1 komentarz:

  1. Taa...cztery dni po Międzywodziu i pogoda piękna, "a słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy..." Coś jednak jest w tej pogodzie. Kapryśna jakaś, żeby nie zaraz o złośliwość ją posądzać.
    No ale nie bądźmy małostkowi, mimo pogody wyjazd cieszył. Zwłaszcza mnie. Matkę w połogu. Wyrwałam się, że hej:)
    Muse - mamy jedeną płytę. Bardzo pozytywnie jak dla mnie. Zachęcasz do obejrzenia koncertu.

    OdpowiedzUsuń