Udało się.
Tysiąc kilometrów w dwa dni 20letnim samochodem.
Po co?
Zawieźć córkę na koncert nastoletniego idola.
Idola chyba najmniej przeze mnie lubianego w całym muzycznym spektrum, którego słucham.
Niżej jest już tylko disco polo...
Wszystko dlatego, że migając się od koncertu w Berlinie powiedzieliśmy "ale jak w Polsce będzie to na pewno pojedziemy" licząc w duchu, że jego trasa oleje Polskę.
W sumie możnaby powiedzieć "jednak nie, żartowaliśmy"
No ale po to są rodzice, żeby spełniać zachcianki dzieci.
Ja jeszcze liczyłem, że mi się uda i Ola pojedzie z Anią pociągiem...
Operacja kolana znowu wszystko przekręciła.
Więc 6 godzin w jedną, 6 godzin w drugą, 3 mniejsze lub wieksze kłótnie z córką, hotel z PRLu, Ikea, Manufaktura i z powrotem.
Uczucia mieszane - bo żadna to konieczność, tylko jakaś pańska wydumka...
Teraz widzę co to było w czasie Beatle-manii...
Jakoś ten wiek 11-15 dziewczynek jest podatny na takie histerie...
Normalnie szał, opętanie, absurdalna miłość, plakaty, t-shirty po 120PLN, tłumy nastolatek oszołomione powietrzem, którym oddychają wraz ze swoim idolem.
OK - warto było usłyszeć "To był najwspanialszy dzień mojego życia"...
OK - wspinam się na wyżyny tolerancji i empatii - i jestem w stanie zrozumieć...
tylko nie wiem kto tu ma bardziej nierówno pod sufitem...
13latka ... jej matka... czy ja ? :D
PS... 2h po powrocie... wchodzi córcia i mówi przejętym z emocji głosem: "Są już rozmowy o następnym koncercie JB w Polsce w tym roku - rodzice, czy tym razem będe mogła mieć bilet Golden Circle - bliżej sceny?"
Mało mi się drink nie rozlał...

Mnie to nawet do koleżanki nie wolno było wychodzić, z wiecznym "bo nie", a Wy tysiąc kilometrów przejechaliście aby spełnić jej marzenia! Ola ma najlepszych rodziców na świecie... :) ładne foty:)
OdpowiedzUsuńJezdem za!!!!!!Kiedyś Jaarocin a dzisiaj Jastin!!!!
OdpowiedzUsuńMoże jakiś opis do zdjęć?
OdpowiedzUsuńok, już znalazłem ;)
Usuń