czwartek, 20 grudnia 2012

Hristmas iz koming

Tak - jakoś zaniedbałem i straciłem serce do bloga.
Sporo się dzieje, ale opisywanie tego, że kupiłem zimowe opony - zakrawa na megalomanię.
Zastanawiam się co z tym fantem...
Ale na razie jest jak jest - nic na siłę.



Nastrój świąteczny się udziela. Kasa płynie wartkim potokiem...
Jakby na koniec roku znalazła się gigantyczna wymówka, że należy sobie pozwolić na wszystko, o czym się marzyło cały rok. Koniec zaciskania pasa i smarowania chleba tylko z jednej strony!
Czas spełniania marzeń!
Gadżety!!!

Obiektyw o którym rozmyślałem od roku...  w końcu mój mój mój...  My precious!
Najlepszy obiektyw świata! ( 90mm f1.8)





Gitara po okresie hibernacji i zapomnienia - została odkurzona i ozywiona!
Rocksmith zapewnia na pudełku, że" Anyone can play guitar"...
Na razie dziewczyny pozwalają mi grać tylko gdy jestem sam w domu - ale są postępy!!!


Ania przeżywa kolejną metamorfozę na głowie - powrót kręciołków!


Śnieg przez 2 tygodnie napierdala jak we Władywostoku. Paraliż uliczek osiedlowych i naga (łysa) prawda o moich oponach "zimowych"   - niestety trzeba kupić nowe - Mercowi też się należą prezenty :)












2 komentarze: