Sporo się dzieje, ale opisywanie tego, że kupiłem zimowe opony - zakrawa na megalomanię.
Zastanawiam się co z tym fantem...
Ale na razie jest jak jest - nic na siłę.
Nastrój świąteczny się udziela. Kasa płynie wartkim potokiem...
Jakby na koniec roku znalazła się gigantyczna wymówka, że należy sobie pozwolić na wszystko, o czym się marzyło cały rok. Koniec zaciskania pasa i smarowania chleba tylko z jednej strony!
Czas spełniania marzeń!
Gadżety!!!
Obiektyw o którym rozmyślałem od roku... w końcu mój mój mój... My precious!
Najlepszy obiektyw świata! ( 90mm f1.8)
Gitara po okresie hibernacji i zapomnienia - została odkurzona i ozywiona!
Rocksmith zapewnia na pudełku, że" Anyone can play guitar"...
Na razie dziewczyny pozwalają mi grać tylko gdy jestem sam w domu - ale są postępy!!!
Ania przeżywa kolejną metamorfozę na głowie - powrót kręciołków!
Śnieg przez 2 tygodnie napierdala jak we Władywostoku. Paraliż uliczek osiedlowych i naga (łysa) prawda o moich oponach "zimowych" - niestety trzeba kupić nowe - Mercowi też się należą prezenty :)

fajne choinki:)
OdpowiedzUsuńej no, co to za skandaliczny brak nowych wpisów na blogu??!!
OdpowiedzUsuń