Rzutem na taśmę udało się zrealizowac plan, że każdego roku zobaczę jakąś nową stolicę.
Troszkę byłem zaskoczony gdy sie zorientowałem, że Split nie jest stolica Chorwacji :)
Amsterdam ... hmmm... poza legendą coffe-shopów nie wydawało mi się, że jest to jakieś cudo, warte szczególnych zachwytów.
Odszczekuję pod stołem. Amsterdam jest piękny - nawet jesienią, gdy zimno, pochmurno i ponuro.
Szwędania było do zamęczenia, a i tak nie wyrobiłem planu mimo 15km w nogach.
Zabrakło czasu (i pieniędzy?) na muzea, pałace i takie tam internal pleasures, ale samo spacerowanie i wożenie się po kanałach jest ubercool.
Coffeshopy są - a jakże - konkretnej wielkości skręt za 4Eurasy.
A dzielnica czerwonych latarń - pełna zaskakujących sensacji :)
i tyle... :)
taaa .. nie pytajcie czy to sie działo naprawdę :)
Wizyta w Hadze bardziej spokojna ... hotel nad morzem po sezonie, przypomina jakieś wymarłe letnisko...Park miniatur o dziwo robi świetne wrażenie i nie jest kiczowaty, jak niektóre takie miejsca w Polsce.
Podsumowując - warto było, chętnie wrócę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz